czwartek, 10 grudnia 2009

Pilecki we Wrocławiu - happening 13 grudnia

Zapraszamy na obywatelskie wbicie słupka z nazwą Bulwaru Rotmistrza Witolda Pileckiego we Wrocławiu!

Startujemy 13 grudnia o godzinie 12 na rogu Podwala i ul. Świdnickiej.

Po happeningu przewodnik miejski Andrzej Kofluk poprowadzi wycieczkę
przez projektowaną trasę edukacyjną.



Przyjdź, poprzyj, podpisz się!

www.takdlapileckiego.pl

środa, 9 grudnia 2009

Tak dla Pileckiego - jest z nami Paweł Kukiz!

Dziś na stronie takdlapileckiego.pl swojego poparcia udzielił inicjatywie Paweł Kukiz. Kolejne znane osoby deklarują poparcie - m.in. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Dziękujemy!

Przypominamy, że każdy może podpisać się na takdlapileckiego.pl.

Każdy moze wkleić na swojego bloga lub stronę specjalny banner, który jest do pobrania tu (na samym dole).

Komitet 39.09



wtorek, 8 grudnia 2009

TAK dla Pileckiego

Z niepokojem obserwujemy to, co się dzieje we Wrocławiu w sprawie nadania fragmentowi alei spacerowej nad staromiejską fosą we Wrocławiu imienia Rotmistrza Pileckiego. Po raz kolejny Rada Miejska przesunęła głosowanie nad stosowną uchwałą. Nie wiadomo więc, kiedy decyzja będzie podjęta - mówi się o końcu grudnia, mówi się o styczniu, a kto wie - być może jakiekolwiek decyzje zapadną jeszcze później.

Wszystkie argumenty przemawiają za tym, by właśnie to miejsce miało za patrona wielkiego bohatera. Z jednej strony mieściła się katownia Gestapo, z drugiej strony Urząd Bezpieczeństwa. W pobliżu Adolf Hitler odbierał defilady. Rotmistrz patronowałby miejscu, które symbolicznie tkwi pomiędzy dwoma totalitaryzmami. Nie ma lepszego miejsca na trasę edukacyjną, która umożliwiłaby poznanie jego postaci w pełnym wymiarze. Nie ma też powodu, dla którego Rotmistrz Pilecki nie mógłby zostać upamiętniony w tym właśnie miejscu - aleja nigdy nie doczekała się własnej nazwy nawet przed wojną, kiedy określaną ją jako Promenadę. Pojawiający się pomysł, by pomnikiem Rotmistrza stał się most lub fragment obwodnicy nie jest szczęśliwy - czy kawałek choćby najwspanialszej autostrady przemówi do czyjejś wyobraźni?

Zdumiewa także zaciętość, z jaką ideę Bulwaru imienia Rotmistrza Pileckiego zwalcza lokalna "Gazeta Wyborcza". Rotmistrz został uznany za jednego z sześciu najodważniejszych ludzi II Wojny Światowej. Ratował Polaków, Żydów, poświęcił wszystko dla dobra innych.Jest niezwykłym człowiekiem dla wszystkich, którzy przetrwali także dzięki niemu straszliwe piekło obozu w Auschwitz i którzy później mieli odwagę stawić czoła terrorowi komunizmu.

Kiedy powstawaliśmy, chcieliśmy walczyć o naszą godność i godność naszej historii. Wrocław zasłużył swoją historią na miejsce pamięci dla tego, który na pamięć zasłużył najbardziej. Ponieważ wrocławscy radni wciąż nie chcą podjąć decyzji, my - obywatele miasta Wrocławia - podejmujemy decyzję za nich. Dla nas bulwar już ma swojego patrona.

Spotkajmy się 13 grudnia nad staromiejską fosą przy placu Wolności, by w geście obywatelskiej aktywności nadać alei imię wielkiego Polaka, wielkiego Bohatera i wielkiego obrońcy tego, co najważniejsze - Rotmistrza Witolda Pileckiego.

Komitet 39.09

środa, 2 grudnia 2009

Breslau nie żyje, pani redaktor

We Wrocławiu trwa dzika awantura o nadanie kawałkowi promenady nad staromiejską fosą imienia rotmistrza Witolda Pileckiego. Obserwując spór od dłuższego czasu można zauważyć, że toczy się na linii radny PiS Piotr Kuczyński kontra redaktor lokalnej Gazety Wyborczej Beata Maciejewska. Pani redaktor swoje racje wyłuszczyła tu:

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,97065,7300976,Sporu_o_Bulwar_Rotmistrza_Pileckiego_ciag_dalszy.html

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,7260271,Czy_honorujac_bohaterow__trzeba_zmieniac_stare_nazwy_.html

Streszczając, chodzi jej o to, by utrzymać tradycyjną nazwę Promenada Staromiejska. Dla niezorientowanych w historii i topografii Wrocławia wyjaśniam: piesza promenada nad staromiejską fosą powstała w XIX wieku, po tym, jak Hieronim Bonaparte kazał rozebrać mury obronne z XVI wieku - dziś z dawnych murów ostał się mały kawałek wraz z wieżą, wciśniętą zresztą między bloki koło Hali Targowej. Na miejscu wyburzonych murów powstał park - coś na kształt krakowskich Plantów.
Pani redaktor twierdzi, że ów szlak spacerowy nosił przed dwustu laty nazwę Promenada Staromiejska. No cóż, błąd pierwszy: dwieście lat temu w ogóle nie było tam żadnej promenady, ale niech będzie.
Sprawdzam mapę Wrocławia z 1935 roku. Szukam, szukam - jest! Nad miejską fosą małym druczkiem widnieje: PROMENADE.
Wpisuję owo słowo do słownika na Interii.
niem. Promenade - pol. 1. promenada, 2. deptak.
Pomijając fakt, że słowa Altstadt (Stare Miasto) na mapie nie ma, należy się zastanowić, czy Promenade jest nazwą własną. Szukam, szukam - nie ma.
A więc tradycyjna nazwa Promenada Staromiejska nie istnieje, przynajmniej do czasów powojennych.

Jaki problem ma redaktor Maciejewska z rotmistrzem Pileckim nie wiem. Wiem natomiast, że zgodnie z logiką pani redaktor, należałoby bronić np. przedwojennej nazwy Mostu Grunwaldzkiego - Freiheitsbrücke (Most Wolności) lub, jeszcze lepiej, Kaiserbrücke (Most Cesarski). Należy też przemianować Plac Solidarności na Wachtplatz - Plac Wartowniczy.

Wrocław ma trudną historię. Osobiście jako warszawianka zachwycam się mnogością cudem ocalałych historyzujących i secesyjnych kamienic, podziwiam pietyzm, z jakim odbudowano Stare Miasto (bo o warszawskiej Starówce nie da się powiedzieć, że jest dobrze odbudowana - wyjąwszy, oczywiście, Zamek Królewski). Podobają mi się krasnale, które od paru lat mnożą się na ulicach Wrocławia. W ogóle - wspaniałe miasto, być może dlatego zachwycające, że zetknłęy się tu różne kultury.

To jednak nie sprawia, że należy powracać absolutnie do wszystkiego, co było przed wojną, a zwłaszcza w przypadku wątpliwym.

Wreszcie trzeba przypomnieć pani redaktor, że Breslau umarło. Odrodziło się jako Wrocław. Z polskimi mieszkańcami.

niedziela, 22 listopada 2009

Wróżka prawdę ci powie!




Wklejam link do filmiku z wróżbą dla rządu. Tak w sam raz na dwulecie ;)

piątek, 13 listopada 2009

Na rząd

czwartek, 12 listopada 2009

Czytam sobie i nie wierzę.

- W tym roku z inicjatywy ministerstwa zamierzamy przyjąć program rządowy dotyczący dzieci i rodzin z dziećmi. Na ten program składa się kilka istotnych rozwiązań o charakterze ustawowym, a także programowym (...) Widać, co się w tej chwili dzieje, kiedy rodzice próbują zapisać dzieci do żłobka. W związku z tym podjęliśmy intensywne prace na początku tego roku, aby ten sztywny gorset organizacyjny i instytucjonalny lekko rozluźnić - Jolanta Fedak, minister pracy, 1 czerwca 2009

Jest lepiej?

Z wyliczeń w GW:

Załozmy, ze mama malucha chce wrócić do pracy (kryzys mamy, kryzys). Jeśli dziecko nie dostanie się do publicznego złobka, moze pójść do prywatnego. Za 1600 zł miesięcznie. Niania kosztuje podobnie. Którą rodzinę na to stać?

Złobek podlega Ministerstwu Zdrowia, co skutecznie utrudnia powstawanie nowych placówek. A przeciez mogłyby powstać złobki np. przyzakonne lub przykościelne, przy fundacjach...

Czy rząd chce, zeby dzieci nie było wcale? Osobiście jak czytam statystyki i obietnice, to powaznie się zastanawiam, czy marzyć w ogóle o dzieciach czy nie.

Niniejszym więc dedykuję osobom chcącym mieć dzieci rządy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, z jednoczesnym poddaniem pod rozwagę słów Wieszcza:


Straszne dzieci


Przykład I

Akurat przed tygodniem. Ulica Epinalska 18 m 34. Mieszkanie państwa Zomińskich. Zimno. Babcia Zomińska do wnuczki Zomińskiej. - Po prostu zamarzam. Wnuczka Zomińska. - Niech babcia fiknie parę koziołków, zaraz babci cieplej będzie. Rezultat? Apopleksja babci na skutek koziołków.

Przykład II
14-letni Hubert R. wyszedł z domu i nie wrócił. Po tygodniu znaleziono go w apartamentach pewnej aktorki. Aktorka tłumaczyła się, ze Hubert zrobił na niej wrażenie dojrzałego człowieka, ponieważ miał świetnie przyklejone wąsy i brodę. A przecież niemożliwe, Panie Redaktorze, zeby stara aktorka nie znała się na trikach charakteryzacyjnych!

Przykład III
Jean Duval, znany francuski poeta, ruralista sentymentalny, został doprowadzony do rozstroju nerwowego przez grupę dzieci szkolnych, które systematycznie, z nieopisanym okrucieństwem wyszydzały jego wiersze i prozę.

Przykład IV
W mieście Red Tape (Australia) dziewięcioletnia Margaret Lawson mimo najlepszego przykładu ze strony bogobojnych rodziców (ojciec jest pastorem i kierownikiem lokalnej Ligi Wstrzemięźliwości Tytoniowej) kłamie od rana do wieczora, oszukuje koleżanki i znęca się nad zwierzętami.

Przykład V
W nowojorskiej klinice położniczej "Stork Merry Stork" niemowlęta, rzekomo wskutek zbyt małych przydziałów, podniosły otwarty bunt, wspólnymi siłami pobiły naczelnego lekarza i podczas silnego mrozu wyszły na ulicę, przeziębiając się śmiertelnie. Bez komentarzy.

Przykład VI
Basia Ó, córka bibliotekarza, człowieka ogólnie szanowanego w sferach naukowych i artystycznych, namówiła podstępnie swego ojca do wystąpienia na Koncercie Wokalno-Charytatywnym w charakterze tak zwanego magika-prestidigitatora. Ojcu sztuki nie udały się i wyżej wymieniony został pobity na kwaśne jabłko przez publiczność, tracąc w ten sposób zdolność do pracy.

Przykład VII
Hieronim Bożuchowski, dziesięcioletni cynik, oświadczył przerażonym rodzicom, że ma zupełnie inny światopogląd, zmienił nazwisko na Kozubski i wyprowadził się z domu.

Przykład VIII
Tylko do wiadomości Redakcji.

Przykład IX
Miecio Ryba, syn zasłużonego trębacza z Wieży Mariackiej, dolał ojcu przed występem spirytusu denaturowanego do porcelanowej filiżanki z herbatą, w związku z czym nieszczęsny ojciec przez szereg godzin wygrywał zamiast tradycyjnego hejnału nieprzyzwoitą piosenkę "Wszystkie rybki śpią w jeziorze".


Przykładów takich mógłbym niestety podać jeszcze setki.
Karakuliambro
Konstanty Ildefons Gałczyński, 1947