niedziela, 10 maja 2009

Fanatyzm...

Czasem się zastanawiam, co jest istotą fanatyzmu. Fanatyków spotykam niestety zbyt często. Raz to jest osobnik, który wrzeszczy "Precz z kaczyzmem!" i wylewa z siebie strumień obelg, innym razem jest to osobnik, który wrzeszczy "Zakaz pedałowania!" i też wylewa z siebie strumień obelg, a jeszcze innym razem taki osobnik wrzeszczy "Maryja zawsze dziewica!" i wali po głowie parasolem tudzież laską każdego, kto niekoniecznie słucha na okrągło audycje pewnej stacji radiowej.

Biję się w pierś. Osobiście jestem fanatykiem szczurów. Tych wspaniałych, kochanych futrzaków, które wzbudzają jakże często niechęć czy wręcz obrzydzenie, bo "są brzydkie". No cóż, ja jestem dziwadłem.

Jednak nigdy nie odebrałam anonimowego telefonu z wyzwiskami, że jestem kaczystką, szczurofilem czy czymkolwiek innym. Raz się zdarzył pewien przemiły pan z Mińska, który mi oświadczył, ze jestem "kretynką i że nie wjadę więcej na Białoruś". Aż do teraz, bo parę dni temu usłyszałam, że jestem, przepraszam, "kochanką pederastów i rzygowiną Wyborczej". Jestem jedną z ostatnich osób, które mogą kochać Wyborczą, zważywszy na jakże uroczy tekst pani redaktor Kublik na mój temat. Ale żeby od razu "rzygowina"?

Czuję się zaszczycona. Poważnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz