poniedziałek, 31 maja 2010

Obojętność to zbrodnia

Wyobraźmy sobie, że do wybrzeży państwa Pikczu-Pikczu płynie kilka statków z pomocą humanitarną, w tym Amerykanie i Niemcy. Pikczu-Pikczu jest niewielkim państwem, które pozostaje pod okupacją państwa Hula-Hula, daleko bogatszego i silniejszego, które do tego korzysta z pomocy Chin. Armia Hula-Hula ostrzeliwuje tenże konwój, zabija kilkunastu działaczy organizacji broniących praw człowieka, w tym obywateli państw NATO.
Co wówczas zrobiliby Amerykanie, Niemcy i inni członkowie sojuszu? Hm?

Tymczasem taka sytuacja miała miejsce w realnym świecie. Pikczu-Pikczu to Palestyna. Hula-Hula - Izrael. Członkami załóg byli Grecy, Turcy, Irlandczycy i Polacy.

Z pełną odpowiedzialnością trzeba to głośno powiedzieć: Izrael dokonuje na Palestyńczykach zbrodni za to, że ci chcą mieszkać we własnych domach, na własnej, rodzinnej ziemi. Zachód patrzy na to z identyczną obojętnością, jak w przypadku Holocaustu na Kaukazie - nie nasza sprawa...! co tam jakieś muzułmańskie bydło!

Obojętność jest współudziałem w zbrodni. Mam gdzieś tłumaczenia izraelskich parlamentarzystów, z których jeden kiedyś powiedział, że Żydzi mają prawo mordować muzułmanów, bo Żydzi przeszli Holocaust. Mam gdzieś lobby finansowe w USA. Mam gdzieś, że za chwilę się dowiem, że jestem antysemitą (ja, Żyd po matce!).

Nie mam za to gdzieś dzieci umierających na checkpointach dlatego, że izraelskiemu żołnierzowi zachciało się nie przepuścić rodzącej Palestynki do szpitala.

sobota, 22 maja 2010

Czy Bronek topi kotki?


Interesującą wiadomość znalazłam w Rzepie: otóz myśliwi obrazili się na Komorowskiego.

„Rz” ujawniła, że ekolodzy i obrońcy zwierząt wzywają marszałka kandydującego na urząd prezydenta do rezygnacji z myślistwa. Sztab Komorowskiego szybko zadeklarował, że pod wpływem rodziny postanowił zamienić strzelbę na aparat fotograficzny.
Na portalach łowieckich zawrzało. „I to ma być prezydent RP. Żenada. Facet bez charakteru. I czego się nie robi dla kariery” – pisze jeden z internautów. „Lepiej mieć głosy głupich paniusi, co to o każdym zwierzęciu mówią: oj, biedna sarenka lub biedny kotek, niż głosy zaledwie stu tysięcy myśliwych” – pisze rozgoryczony „Leśnik1”.


Hm, biedny kotek? Przecież myśliwi nie strzelają do biednych kotków. Biedne kotki są owszem, topione, podpalane i dręczone przez zwyrodnialców, podobnie jak psy, konie, oraz inne nieszczęsne stworzenia, które miały tego pecha, ze na swej drodze natrafiły na psychopatę.

Czy Bronek popiera w gruncie rzeczy topienie kotków?

środa, 19 maja 2010

Idealny kandydat!

Miała być smutna kampania - tak przynajmniej prognozowali niektórzy publicyści. Inni mówili o kampanii agresywnej. Tymczasem mamy kampanię bardzo zabawną.
Andrzej Chyra, aktor, znany m.in. z roli w najgorszym polskim filmie wszechczasów "Samotność w sieci" oraz z sikania w miejscach publicznych (w każdym razie tak donosił Pudelek), nie ma pojęcia, jak ma na imię jego kandydat. Bronisława Marię przechrzcił na Władysława. Freud by powiedział, że pewnie mu się Bartoszewski marzy jako prezydent. Przypomniała mi się śliczna anegdotka sprzed 20 lat, gdy komitet wyborczy Kornela Morawieckiego zbierał podpisy. "Aaaaaa, Kornel Mazowiecki? Podpiszę!" - wołali potencjalni wyborcy. Na kogo zagłosowali - to inna inszość.
Bronek ma też ciekawą strategię w kwestii historycznych przemówień. Lata obserwacji sprawiły, iż odkrył, że woda ma to do siebie że spływa. Zupełnie jak wąsy, które mają to do siebie, że odrastają.
Bronek jest też niezwykle nowoczesny, ponieważ korzysta z Wikipedii i wcale się tego nie wstydzi. Istnieje prawdopodobieństwo, że Bronek jest tak nowoczesny, że sprawdza co rano w Internecie, jak dziś wygląda i czy musi przystrzyc wąsy.
Kandydat PO jest tak nowoczesny, że nawet ma aparat fotograficzny - doniósł o tym Grzegorz Schetyna. Porzucił dubeltówkę, dzięki której ma imponującą kolekcję rogów. Żeby było ciekawiej, Magdalena Środa oświadczyła, że ma większe zaufanie do miłośnika zwierząt niż do myśliwego. Te rogi Bronkowi wypomina Partia Ochrony Zwierząt, nazywając myśliwych - nawiasem mówiąc, zupełnie jak Marek Majewski Kaczyńskiego - psychopatami.
Do tego wszystkiego Bronek jest nie tylko nowoczesny, ale także bardzo rodzinny, bo ma pięcioro dzieci, a Kaczyński ma tylko kotka. Swoją drogą, Bronek jest wyjątkowy, bo jako ojciec rodziny nie jest kobietą, bezdzietnym, singlem ani gejem, czyli reprezentuje najzdrowszą część społeczeństwa (czytaj: żonatym, dzieciatym i heteroseksualnym ojcem rodziny). Nic, tylko wybierać, narodzie!
Bronka popierają przecież wybitne postaci, np. pan generał Wojciech Jaruzelski, jeden z naszych największych przywódców, a to się bardziej liczy niż zdanie pani, która nigdy nie była harcerką.
Bronek jest także normalny. Nie tylko dlatego, że nie ma charyzmy, bo tę, jak już ustalił Marek Majewski, mają psychopaci. Bronek nie odróżnia też stanu wyjątkowego od stanu klęski żywiołowej. Nie za bardzo też zna Konstytucję, a przecież żaden normalny człowiek Konstytucji znać nie powinien. Czyż nie?

A tymczasem Jarosław Kaczyński agresywnie milczy i ukrywa kota w pianinie, które za nim stoi. Narodzie, czy chcesz kota w pianinie? Czy chcesz kota w wazonie? Czy chcesz kota w czajniczku?!

niedziela, 16 maja 2010

Panu Bartoszewskiemu do sztambucha

Drogi Władysławie,
powiadasz, że Jarosław Kaczyński "ma doświadczenie w hodowli zwierząt futerkowych". No cóż. Powinieneś już wiedzieć, na kogo zagłosuję.


Szanowny Panie,

Proszę przyjąć zapewnienie, że Prawo i Sprawiedliwość z pełnym szacunkiem i sympatią odnosi się do szczurów.
Nieustaleni z nazwiska politycy PiS myśleli, jak sądzę, o kretach (które także wysoko cenimy). Nie wiem skąd pomyłka ale serdecznie przepraszam.

Jarosław Kaczyński
(źródło: http://szczur-zyzio.salon24.pl/89799,jaroslaw-kaczynski-przeprasza-szczury)



A ja, parafrazując stwierdzenie drogiego Bronka "Nie widzę problemu" Komorowskiego, że "bardziej wierzy generałowi [Jaruzelskiemu] niż pani [Staniszkis], co nawet harcerką nie była", osobiście bardziej wierzę hodowcy kotów niż myśliwemu.
I podejrzewam, że nawet śp. szczur Borys by się ze mną zgodził.
MYŚLIWYM MÓWIMY NIE!

środa, 12 maja 2010

Dziennikarzu milcz, bo...

Sensacyjna wieść pojawiła się na stronie "Rzeczpospolitej". Przytaczam w całości.


Spółka Presspublica, wydawca „Rzeczpospolitej”, musi udostępnić prywatne adresy dziennikarzy, których czytelnik zamierza pozwać do sądu o naruszenie dóbr osobistych.
Ten ostateczny werdykt Naczelnego Sądu Administracyjnego ma znaczenie dla wszystkich mediów. NSA powołał się bowiem na art. 29 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych, który zezwala na udostępnienie danych osobowych innym osobom i podmiotom, jeżeli w sposób wiarygodny uzasadnią potrzebę ich posiadania.
Dla mediów jest to przepis szczególnie niebezpieczny. Jeżeli bowiem wniosek o udostępnienie danych osobowych może złożyć dowolny podmiot, a wystarczy do tego już sama zapowiedź wystąpienia z powództwem cywilnym, dziennikarzom, których adresy przestaną być tajemnicą, mogą grozić różne realne niebezpieczeństwa.
„W wieloletniej działalności niejednokrotnie zdarzało się, że redakcja »Rz« musiała zapewniać dziennikarzom, autorom konkretnych publikacji, osobistą ochronę, a nawet czasowo umożliwiać im mieszkanie pod zmienionym adresem. Takie niebezpieczeństwa istniały, i będą istnieć, ze względu na specyfikę tej profesji i nieobliczalne reakcje krytykowanych przez media osób” – pisał na naszych łamach adw. Jacek Kondracki.
Krzysztof W. potrzebował adresów autorów artykułu opublikowanego w sierpniu 2007 r. na łamach „Rz”, ponieważ chciał ich pozwać do sądu o naruszenie dóbr osobistych. Złożony już pozew sąd mu odesłał, wzywając do uzupełnienia m.in. o ostatnie miejsca zamieszkania. Gdy Presspublica odmówiła ich udostępnienia, powołując się na prawo prasowe, ochronę prywatności i możliwość tzw. doręczenia zastępczego w miejscu pracy, generalny inspektor ochrony danych osobowych wydał decyzję nakazującą spółce udostępnienie adresów zamieszkania autorów artykułu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę spółki, a wczoraj NSA oddalił skargę kasacyjną. – Odbiorcy mediów nie mogą być pozbawieni ochrony swoich interesów – podkreślił. Nieudostępnienie danych osobowych nie może zamykać drogi do sądu.
Może więc, dla pogodzenia interesów, pożądana byłaby taka zmiana procedury cywilnej, żeby umożliwiała wskazywanie adresu redakcji jako miejsca doręczenia pozwu. A dopiero jeżeli okaże się to niemożliwe, trzeba by sięgać, i to wyjątkowo, do prywatnych adresów dziennikarzy.

[źródło]

I co Wy na to?
Zdaje się, że po tym wyroku spadniemy z 37. miejsca pod względem wolności słowa jeszcze niżej. Tylko na jakie? Bo już jesteśmy za Ghaną i Namibią.

wtorek, 11 maja 2010

Jedna Rosja po polsku

Parę dni temu putinowska partia Jedna Rosja wpadła na pomysł walki z terroryzmem, który zakłada m.in. cenzurę mediów. Media mają dostać zakaz używania np. słowa "szahidka" i nawoływać obywateli do podporządkowania się służbom porządkowym. Ocenzurowane mają też być podręczniki szkolne, w których terroryzm jest określony jako jedna z form walki stosowanej w szczególnych okolicznościach (definicja jeszcze XIX-wieczna). Oczywiście w Rosji "walka z terroryzmem" oznacza eksterminację Czeczenii, ale świat dawno o tym zapomniał.

A w Polsce?

"Nakaz milczenia w obliczu tragedii, poczucie przyzwoitości zmusza wielu do milczenia wobec manipulacji, która rozgrywa się na naszych oczach. Staliśmy się zakładnikami własnej przyzwoitości. Będąc przyzwoitymi staliśmy się bezbronni wobec manipulacji.
Ludzie PiS, telewizja publiczna (która swej sympatii dla PiS nawet nie próbuje maskować), inne media, część hierarchii kościoła katolickiego, uczestniczą w tej manipulacji bez refleksji. Poczucie racji, które mają, sprawia, że wyraźnie nie czują moralnych zahamowań. Jest to niemal idealna ilustracja zasady "cel uświęca środki".
Tak rodzi się totalitaryzm, którego istotą jest to, że nie waha się sięgać po moralnie naganne środki, by dotrzeć do zamierzonego celu" - "Gazeta Wyborcza", tekst Zygmunta Nizińskiego "Nie milczmy, bo to wykorzystają"

"Mieliśmy szanse rzeczywiście być razem, ale zniszczyliście to, rozpętując wojnę w chwili, gdy potrzebna była cisza. Tak, można było być przeciwko pochówkowi na Wawelu i płakać po prezydencie. I nie widzę powodu, dlaczego musicie za to mną pogardzać.
Swoimi tekstami z czasów żałoby zbudowaliście fundament pod kampanię wyborczą. Baliście się, że będzie łagodna, naznaczona smutkiem, zmierzająca do pojednania i porozumienia. Zrobiliście wszystko, by tak się nie stało. Mam tylko nadzieję, że ci "prości Polacy", którymi tak pogardzacie, chcą spokoju i umiaru.
I wasz plan nie wypali" - "Gazeta Wyborcza", tekst Katarzyny Kolendy-Zaleskiej "Wasz plan nie wypali"


"Tak więc, panowie szlachta, ILU? Ilu tak naprawdę było tam ludzi, wartych policzenia wedle waszych kryteriów? Nie ma to żadnego znaczenia. Dla mnie. Ma za to znaczenie, i boli mnie niezmiernie, to ohydne zawłaszczanie trumien, to natrętne dzielenie.
I modlący się, i gumożujący, i pstrykający, i zwykli cisi, to wszystko Polacy, do których w swej łaskawości się zwracacie, gdy zachodzi potrzeba doraźnej statystyki. Żaden - jak mawia Tomasz Jastrum - "godnościowo wzdęty" pismak nie ma prawa brać tej ludzkiej masy i lepić z niej swojego narodowościowo-patriotycznego ludzika. To bardzo brzydkie kłamstwo, ten ludzik. Czy któryś z panów naprawdę wtopił się w ten tłum, wsłuchał? Usłyszał też to, co niewygodne? Co nie pasujące do chwili? Czy tylko wyłuskał to, co pasuje do kłamliwego, bo jednostronnego obrazu?" - "Gazeta Wyborcza", tekst Ewy Błaszczyk* "Prawda o gumożujących gapiach" [* - nie chodzi o TĘ Ewę Błaszczyk!! ale tego w GW nie ma - przyp. Tatarstan]

"[dowiedziałem się - przyp. Tatarstan]O Bronisławie Komorowskim - że to człowiek, któremu spokojnie można powierzyć prezydenturę, ponieważ potrafi zachować zimną krew. Jeśli byłoby tak, że wszyscy Polacy, od których zależała kondycja państwa, robiliby za płaczki, to obawiałbym się o państwo. W sytuacji kryzysowej dobrze jest, gdy znajdzie się ktoś, kto potrafi przydzielić zadania, przywołać do pionu. I on się tak zachował. Jak dobry strażnik" - "Gazeta Wyborcza", wywiad z prof. Januszem Czapińskim "Prawdziwi Polacy idą na wojnę"

"Po południu pod ustawionym drewnianym krzyżem i ukwieconym zdjęciem prezydenckiej pary stoi kilkadziesiąt osób, głównie wiekowych.
Rozmawiają, opluwając polityków Platformy, wraże media, zdrajców Polski.
Wystarczy przystanąć, by usłyszeć: - Palikot to chamidło. Niesiołowski, ten eunuch. Komorowski broni agentów i WSI. Gdyby mieli honor, podaliby się do dymisji. Ci Żydzi to nawet za Holocaust nas winią! TVN tubą PO. "Gazeta" judzi. Itd., itp.
- Wsadzili ich w samolot, teraz wykończą nas - wieszczy jakaś Kasandra.
Głos innej pani jeszcze potęguje nastrój grozy: - Karmią nas zatrutą żywnością, stąd te wszystkie nowotwory" - "Gazeta Wyborcza, tekst Dariusza Bartoszewicza "Nienawiść po żałobie"

"PiS nawet nie mając władzy znalazł w klimacie żalu i współczucia po smoleńskiej tragedii okazję i sposób do narzucenia takiego tonu i treści debaty publicznej, z których można wyciągnąć trywialny, ale superważny dla tej partii zysk polityczny. Politycy PiS, przyjmijmy z dobrą wiarą że szczerze, przybrali żałobne szaty, miny i słowa. Ale ich medialne i internetowe armie są w natarciu, wykorzystując w stopniu niespotykanym wcześniej rynsztokowy rezerwuar języka. Ich samych żałobna cenzura nie obowiązuje rzecz jasna, bo wymyślają tym, którzy, ich zdaniem, zmarłych i ich rodziny nie chcą uszanować.
Oczywiście, spotykają się z odpowiedzią, czasem niesmaczną, bo cenzurze żałobnej, czyli sytuacyjnej, można się przeciwstawić, ryzykując co najwyżej obryzganie wyzwiskami. Gorzej, gdyby ta partia znowu dostała władzę. Ile nocy jej wystarczy, by cenzorski szantaż na podkładzie żalu zastąpić skuteczniejszym, władczym? Sądzę, że niewiele, bo pamiętamy rok 2005, gdy w parę godzin media publiczne znalazły się w rękach Braci. I widzimy TVP1, zapowiedź mediów Czwartej RP.
Tę cenzurę trzeba z debaty publicznej usunąć. Żałoba po tych, co odeszli, i debata nad tym, co nadejdzie dla kraju, to płaszczyzny, których nie wolno mieszać. Debata dotyczy dziś tego kto będzie prezydentem. Prezydentura nie może być podarunkiem pocieszenia po tragedii, danym w odruchu współczucia" - "Gazeta Wyborcza, tekst Waldemara Kuczyńskiego "Knebel żałoby"


"W ustach polityka PiS mówienie o zagrożeniu jakie niesie monopolizacja władzy wydaje się niezbyt wiarygodne. Przypomnijmy, że po wyborach w 2005 r. Polską kierowały rządy PiS (w tym gabinet premiera Jarosława Kaczyńskiego), a prezydentem był Lech Kaczyński - współzałożyciel partii Prawo i Sprawiedliwość.
- Mieliście pełnię władzy. Teraz mówienie o tym, żeby władza nie przeszła w ręce innej partii jest kuriozalne - odpowiedział Kamińskiemu poseł PO Maciej Orzechowski.
Oczywiście Mariusz Kamiński nie wierzy, że czerwcowe wybory wygra kandydat Platformy. - Komorowski zachowuje się tak jakby już został prezydentem. Wyobraża sobie, że to taki lekki marsz będzie i zasiądzie w Pałacu Prezydenckim. I to go gubi. Nie da się wygrać wyborów tylko szermując hasłem o powrocie IV RP - o jakimś mitycznym zagrożeniu. Bo Polacy są dojrzałym narodem i na takie hasła już się nie nabiorą - ocenił poseł PiS" - relacja na stronie Radia TOK FM "Wybory 2010. Jeżeli wygra Komorowski grozi nam... Meksyk. Poseł Kamiński straszy"


"Jarosław kandyduje.
I wzywa: "Wszystkich, którzy chcą kontynuować dzieło ofiar smoleńskiej tragedii, którzy chcą by prawa Polska i prawi Polacy - jak pięknie powiedział przewodniczący ?Solidarności? Janusz Śniadek - na zawsze podnieśli głowy, wzywam do współpracy. Bądźmy razem. Dla Polski. Polska jest najważniejsza."
Poczuliśmy się wezwani do tablicy. Obiecujemy że będziemy razem z prezesem. Dla Polski.
Wszystkim, którzy nie pamiętają co oznacza: "Jarosław Kaczyński u władzy", przypominamy [niżej zdjęcie Leppera, Giertycha i Kaczyńskiego - przyp. Tatarstan]" - blogfm, bez podpisu [wnioskuję, że podpisała się cała redakcja Radia TOK FM - przyp. Tatarstan]

Drogi Adamie, powiem Ci jak pułkownik FSB do operatora Wiśniewskiego w Smoleńsku: nu, maładziec, ty haraszo dziełajesz.

poniedziałek, 10 maja 2010

Bronek podwładnym Jaruzelskiego

Tomasz Lis: A co pan powie na taki zarzut, bo Paweł Poncyljusz powiedział na pytanie, co jest największym problemem Bronisława Komorowskiego, że kompletny brak charyzmy, i co pan na to?

Bronisław Komorowski: To pierwsza pani Jadwiga Staniszkis powiedziała, a jeden z naszych najwyższych przywódców pan generał Wojciech Jaruzelski powiedział coś zupełnie odwrotnego, że własnie mam ogromną charyzmę, a ja bardziej wierzę generałowi niż pani, która, jak się okazuje, nigdy nawet harcerką nie była.

"Tomasz Lis na żywo", z dzisiaj.

środa, 5 maja 2010

Zbiórka na relanium

Niniejszym ogłaszam wielką zbiórkę na relanium dla Andrzeja Wajdy, Adama Michnika, Karola Modzelewskiego i całego wielce szacownego grona podpisanych pod apelem, by 9 maja zapalić znicze na grobach czerwonoarmistów.

Niniejszym zwracam się z apelem do redakcji "Gazety Wyborczej", by zorganizowała akcję pt. "Polsko-izraelskie światełko dla SS-manów" 1 września.

Kto za?