poniedziałek, 20 lipca 2009

Narodzili się, gdy szczeniła się wilczyca



"Kiedy Bóg ukończył tworzenie świata, dostrzegł, że nie wszystko idzie zgodnie z jego planami. Szczególnie zawiódł się na ludziach, którzy nie postępowali tak, jak tego oczekiwał. Łamali ustalone przez niego zasady i nie wykazywali poprawy. Rozzłoszczony postanowił więc zniszczyć to, co stworzył. W tym celu zesłał na Ziemię potężną wichurę, aby zmiotła wszystko z jej powierzchni. Wszystkie żywe stworzenia w wielkim popłochu opuszczały swoje siedziby i tratując słabszych próbowały ratować się ucieczką. Sytuacja wyglądała jednak na beznadziejną. Ludzie i zwierzęta ginęli, nie było bowiem gdzie uciekać i gdzie schronić się przez niszczącym huraganem. Spośród żywych stworzeń jedynie szara wilczyca nie uciekała, lecz przeciwstawiała się wichurze próbując własnym ciałem ochronić swoje szczenięta. Bóg spostrzegłszy, że ktoś mu się opiera, nakazał wiatrowi jeszcze silniej wiać. Wilczyca jednak nie poddawała się i jeszcze mocniej zapierając się pazurami przeciwstawiała się huraganowi. Jej przykład podziałał mobilizująco na ludzi i inne zwierzęta, które przystawały i również podejmowały zmagania z wiatrem. Stwórca zobaczywszy taką determinację zrozumiał, że dopóki będzie istniał choć jeden dumny i niezależny wilk, nie uda mu się zniszczyć Ziemi. Doceniwszy odwagę wilka ("To stworzenie warte jest ocalenia i szacunku"), Bóg uciszył żywioł."
(cyt. za Wikipedią)

Tydzień temu zginęła Natalia Estemirowa. Z czyich rąk? Memoriał nie ma wątpliwości - to był rozkaz Ramzana Kadyrowa. Ruch O Prawa Człowieka poszedł dalej: oskarżył o zbrodnię Dmitrija Miedwiediewa i Władimira Putina.
Ramzan Kadyrow cynicznie zaprzeczył, by miał cokolwiek wspólnego z morderstwem. A przecież Kadyrow znany jest ze zlecania morderstw, porwań i tortur. Estemirowa porównała go kiedyś do Stalina. I, co ważniejsze, wskazywała na całkowitą zależność Kadyrowa od Kremla.

Oczywiście, jak zwykle, świat "Wyraził ubolewanie" - oto kanclerz Merkel, Biały Dom, Unia Europejska ronią krokodyle łzy. Ciekawe, że łezki nie uroniła Polska. Za to wciąż i nieustająco mamy przed sobą wizytę Władimira Putina w Polsce, i to z okazji 70. rocznicy II Wojny Światowej (a przypominam, że Rosja nie dość, ze Polski nie przeprosiła ani za Katyń, ani nie uznała Katynia za zbrodnię ludobójstwa, ani nie przeprosiła za liczne niewyobrażalnie skandaliczne artykuły o Polsce w kontrolowanej przez Kreml prasie, a co gorsza, na obchodach Putin będzie udowadniał, że jest przedstawicielem... aliantów! - bo oczywiście, 17 września to była "akcja ochronna" przed polskimi faszystami).

I Polska, jako kraj, który obalił komunizm, przyczynił się do upadku Muru Berlińskiego i rozpadu ZSRR, będzie gościć na Westerplatte jednego z największych zbrodniarzy XX wieku, którego - myślę - można postawić w jednym szeregu z innymi, jemu podobnymi kreaturami. Ale jego nie czeka Norymberga ani Strasburg. Za to jest obłożony fatwą. Nagroda za wykonanie wyroku - 72 dziewice w Raju i wdzięczność Allaha.

Naród, którego zagłada trwa od czasów Stalina, narodził się, gdy szczeniła się wilczyca. Czy Polakom wystarczy godności, by dorównali duchem wilczycy, która broniła szczeniąt?


Odpowiedź przyjdzie 1 września.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz